sobota, 16 kwietnia 2011

Stemple do paznokci

Rażona jak gromem wzorkami na paznokciach u innych dziewczyn, postanowiłam też sobie takie zafundować. Poleciałam do szafy Essence, a tam tylko płytki i lakiery do stempli... No cóż... Nos na kwintę i do domu...
Ale, ale! A nuż mi wykupią? Ooo nie, rzekł mój wewnętrzny diabełek - kusiciel. Musisz to mieć, niech leży i czeka na lepsze czasy. A może uda ci się zrobić gumką do ścierania :>
No to wzięłam. Płytkę i lakierek i myk do kasy...
Wróciłam do domu gnana diabelskimi podszeptami, siadam będę robić. A tu... E-E. Gumką nie działa.
Grrr... pomyślał diabełek.
Hihi - zahihotał aniołek - a nie mówiłem, nie bierz nic z tego nie będzie? Nie było stempla, było nie brać!
Cicho mi tam obydwaj! Coś wymyslę...
No i następnego dnia akurat wypadła podróż służbowa do Radomia, tak wiec manatki do łapki i w drogę. O stemplach zapomniałam...
W drodze powrotnej, patrzę jakiś chiński supermarket. Ooooo... No to zajrzę może mają  bb-creamy?
Nie mieli niestety, choć kosmetyków made in China w bród. Ale bałam się ruszać tego, tym razem aniołek zwyciężył - nie rusz, nie wiadomo co ci na paszczy zostawi. No to nie ruszyłam...
Przechadzam się między półkami, już mam iść na ciuchy, a tu... Półeczka z duperelami na pazury...
O mamo! Stempelek, cały zestaw! Za 3 złote! Capnęłam, razem ze sztucznymi rzęsami - dwie pary za 4 złote (hyhy) i innymi drobiazgami, do kasy w samochód i do domu! :D
Przyjechałam siadłam - próbuję.
Otóż mili państwo płytka z zestawu za 3 złote, nadaje się tylko jako latające freesbie dla gnomów (ze względu na rozmiar). Można nią sobie porzucać w słońcu, będzie ładnie błyszczało, i to koniec. Nie nadaje się do niczego tak jak i skrobaczka do zbierania nadmiaru lakieru.
Natomiast stempel - o matko, cud nad cudy!
Razem z essencową płytką i starą kartą magnetyczną działają pięknie, trzeba tylko szybko machać.
Nakładamy lakier na płytkę, myk ściągamy nadmiar, myk stempelek - mocno dociskamy! I jest piękny cały wzorek, który już spokojnie można nanieść na pazura a na gumeczce nie zostaje nic... Tylko przed aplikacją lakieru na pytkę trzeba za każdym razem przetrzeć zmywaczem gumkę i płytkę, i na pewno zadziała. Efekty - proszę poniżej, wraz z moim zestawem zdobniczym i opakowaniem - oczywiście kółko i skrobaczkę wywalam, niech mi kątów nie zawalają...


3 komentarze:

  1. Świetny post ;) Pozdrów aniołka i diabełka, widze że dokazują jak moi :D

    OdpowiedzUsuń
  2. A wiesz, lepiej siedzieć cicho, bo jak się do nich gada to zaczynają dokazywać. :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie kupiłam ostatnio taki zestaw w chińskim markecie i jeden też wyrzuciłam. Później trochę poczytałam i okazuję się, że te płytki działają! Kupiłam kolejne i trzeba po prostu zedrzeć z nich folie! U mnie na blogu będzie o tym post.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :) Odpowiadam na nie tutaj - pod postem :)