sobota, 23 lipca 2011

Maślany tulipan - Pocałunek Biedronki - aromatella.pl




Opis producenta:
Stwórz w swej łazience ogród z marzeń, wypełniony świeżymi aromatami najróżniejszych kwiatów! Na jednym z nich przysiadła biedronka, otoczona perełkami kąpielowymi... 

Bogate masełko shea oraz kakaowe odżywią Twoją skórę, podczas gdy olejki z paczuli i imbiru pomogą dodać jej życia, blasku oraz odrobinę rozgrzeją!

Tulipan z biedroneczką ma cudownie obfity, kwiatowo-piżmowy aromat, wychodzący z prawdziwie luksusowych akordów kwiatów heliotropu oraz bzu, a także białych fiołków i ylang ylang, otulonych warstwą jedwabnego piżma. Wanilia i delikatne akcenty leśne wypełniają bazę, podczas gdy odrobina bergamotki odświeża nuty głowy.


Waga: 100g


O TULIPANACH

Przepiękne Tulipany kąpielowe to nic innego jak ręcznie wytwarzane i formowane odżywcze masełka shea i kakaowe, połączone by powoli, zmysłowo rozpływać się w Twojej wannie, uwalniając czyste, poprawiające nastrój olejki eteryczne..

JAK UŻYWAĆ TULIPANÓW?

Tulipany są tak bogate w masełka, że możesz ich użyć nawet dwa razy! Po prostu wyjmij maślaną babeczkę, kiedy Twoja kąpiel będzie już wystarczająco nawilżająca i włóż ją z powrotem do papierka, by poczekała na następny seans w wannie!


Moja opinia:
Rzeczywiście tulipan przepięknie pachnie. Długo stał u mnie w pracowni otwarty, i pachniało nim wszędzie - coś cudownego! Zapach taki jak w opisie producenta - wszystko się zgadza, podobał mi się bardzo.
Jest to naprawdę spora babeczka o konsystencji kredy z olejkami (nie potrafię inaczej opisać :) )

Kąpiel:
Jako że produkt jest duży, ciachnęłam ząbkowanym nożem na pół. Drugą połówkę jeszcze zachowałam na specjalną okazję :)
Biedronka jest złożona w 100% z masła shea - gdyby nie to że jej skorupka barwi, to można by się nią spokojnie nasmarować. Kuleczki są fajne, żelkowe, w środku z olejkiem - żelkowa osłona łatwo się rozpuszcza.
Naprawdę fajnie nawilża, kąpiel to sama przyjemność - zapach i mnóstwo olejków, masełek i przyjemności.

Jak się rozpuszcza?
Zobaczcie na filmie - przepraszam za jakość dźwięku, nie wiem co się stało, a mój program do obróbki filmów odmówił posłuszeństwa.... :(




poniedziałek, 18 lipca 2011

One Lovely Blog Award


Zostałam otagowana przez blogerki:

Dziękuję dziewczyny! :*

Na czym polega ten tag? Zgodnie z zasadami należy:
  1. Podziękować za wyróżnienie.
  2. Zamieścić link do bloga osoby, która Cię wyróżniła.
  3. Wkleić logo wyróżnień.
  4. Przekazać nagrodę do 16 blogów.
  5. Zamieścić linki do tych blogów.
  6. Powiadomić nominowane osoby.
  7. Podać 7 faktów na swój temat.
Wyróżnienia przekazuję do moich ulubionych blogów (nie wiem niestety kto był tagowany lub nie...)


7 faktów o mnie...


1. Nie zrobiłam poprzedniego taga, za który podziekowałam już u osoby która mnie oznaczyła - z prostego względu, mam taki bajzel, ze to aż wstyd, a jestem zbyt leniwa na to, żeby to porządkowac, bo za chwilę i tak będzie to samo

2. Od niedawna jeżdżę na skuterze - i idzie mi coraz lepiej, bardzo go lubię, i nie wyobrażam sobie zimy w ogóle... :(

3. Mam 31 lat i 11letnią córkę która podkrada mi kosmetyki, i nie-męża - choć mężem z wygody go nazywam, nie chce mi się z reguły tłumaczyć dlaczego tak jest - jest moim drugim poważnym partnerem życiowym, pierwszy był rzeczywiście mężem na papierze

4. Jestem leniwa, często nie chce mi się robić wielu rzeczy i odkładam na święte nigdy :/

5. Palę papierosy, ale za to nienawidzę alkoholu (mam być szczera to proszę :D)

6. Wędkuję, jestem nałogową wędkoholiczką, i akcesoriów wędkarskich mam prawie tyle co kosmetyków

7. No i mam 2 koty - Tośka, mała kotka która je i nie rośnie, i Sasza duży kocu który je mniej i rośnie wszerz ;)

piątek, 15 lipca 2011

Nie znam tej pani!!!

No i przefarbowałam się na blond.
I o ile na zdjęciach to wygląda no nawet, nawet (wiadomo aparat kłamie :P)... O tyle w rzeczywistości, wyglądam jak kurczak który nadużył marchewki...
W związku z tym migam Wam tylko w przelocie - i czekam na męża który ma przynieść mi ze sklepu ciemny blond którym zostanie machnięty mały baleyage, no bo patrzeć na to słońce na swoim czerepie nie mogę...

PS. do makijażu użyłam wyłącznie zielonego eyelinera z essence, i błyszczyka Stay with me również z Essence w odcieniu Trendsetter, no i podkład i róż Paese i tusz Bell.
Minimalizm, bo nie o to w tym poście chodziło.
A wstawiam to, żeby na drugi raz już nie mieć głupich pomysłów :D




środa, 13 lipca 2011

Make-up from the sea kingdom

Prosiłyście o więcej makijaży :) No a że Wasze życzenia jest dla mnie rozkazem to proszę :)

Letni, wodny, plażowy make up - wyrazisty, w odcieniach zieleni i niebieskiego.

Podkład - próbka EDM - nie wiem dlaczego, ale po godzinie pobytu na twarzy ściemniał...
Cienie - granatowy sensique nr 509 i paleta 88 kolorów Beauties Factory (żółty, zielony i ukochany turkus)
Na dolną powiekę kredka Ikebana Vipera 255 lagoon
Tusz Bell - Phenomenal Lashes
Róż - Paese rozświetlający róż do policzków nr 21
Na ustach jakoś nie mam nic ;)




wtorek, 12 lipca 2011

Aromatella.pl - Mydełko-porcja tortu MÓJ CUKIERECZKU (firmy Bomb)



Opis producenta:


No dalej, bądź niegrzeczna i zatop się w rozkoszy, jaką obdarzy Cię ten nieziemsko, czekoladowo pachnący tort! Zawarty w nim olejek z wiesiołka odżywia, olejek z orzecha Macadamia nawilża, a mandarynka pobudza zmysły!


Ten smakowity tort to doskonałe mydełko z całkowicie naturalnymi składnikami, przyjazne weganom i zawierające naturalne, czyste olejki eteryczne. A do tego wygląda nieziemsko apetycznie!

Kupując mydełko, otrzymasz 200g porcję mydlanego tortu w formie kawałka ciasta, opakowanego w celofan - to oryginalny, kąpielowy "smakołyk" na prezent!

Waga: ok. 180-200g



Moja opinia:

Mydełko zapakowane w celofan, chroniący przed uszkodzeniem i wietrzeniem. Bardzo fajnie to na pierwszy rzut oka wygląda.
Po rozpakowaniu od razu czujemy wspaniały zapach czekolady, pomieszanej z odrobiną karmelu i wanilii. Mydełko nie jest super twarde, ugina się trochę pod mocnym dotykiem palców, no i zupełnie nie czuć takiego charakterystycznego chemicznego zapachu.
Ja stwierdziłam, że szkoda mi go w całości od razu moczyć, bo 200 gram to naprawdę dużo, i przekroiłam mydełko na dwa kawałki - poszło bardzo łatwo - i w ten sposób mam dwa ;)
Jedno od razu pobiegłam testować, a drugie hmm... zamieszkało w szufladzie z bielizną, bo ten zapach jest naprawdę oszałamiający :)
Mydełko w użyciu nic nie traci na swoim zapachu, wciąż po zmoczeniu jest bardzo czekoladowe, piszę to, bo są mydła które po kontakcie z wodą tracą swój zapach i podjeżdżają zwyczajnie szarym mydłem, a tu czegoś takiego nie ma. Opis wspomina coś o mandarynce i orzechach macadamia - i jak orzechy w sumie trochę czuć, tak mandarynki w ogóle nie potrafię wyłowić, jest to zapach słodki, czekoladowy, ciasteczkowy...
Doskonale się pieni, ale nie taką rzadką bezpłciową pianą, tylko taka fajną, gęstą, baaardzo kremową, i wciąż pachnącą!
Po wytarciu rąk, pachną one jeszcze bardzo, bardzo długo - uwierzcie mi że będziecie je wciąż wąchać :D Na dodatek ręce są miękkie i nawet fajnie nawilżone, choć dla osób mających skłonności do przesuszania i tak krem może (choć nie musi) być konieczny. 

Cena to 19 pln za około 200 gram - zobaczymy na ile mi mydełko wystarczy :)
Inne rodzaje mydełek w kształcie kawałka tortu znajdziecie tutaj: klik





poniedziałek, 11 lipca 2011

Aromatella.pl - Dyfuzor zapachowy: Błękitny kokos









Opis producenta:



Kokos w połączeniu ze zmysłowym piżmem i z dodatkiem odrobiny jeżyny - ten dyfuzor pachnie egzotycznie i ekscytująco!

Dyfuzory patyczkowe to najnowszy i jeden z najbardziej modnych sposobów aromatyzowania pomieszczeń, który staje się coraz bardziej popularny na całym świecie. Nasze dyfuzory są eleganckie, świetnej jakości (są produkowane w Anglii, a nie w Chinach!) i naprawdę konkurencyjne cenowo - buteleczka zawiera aż 100 ml olejku, który wystarczy nawet na ok. 4-5 miesięcy!


Produkt jest zapakowany w kartonową, elegancką tubę z kolorowym nadrukiem, która zawiera buteleczkę z olejkiem (100ml) i zestaw sześciu naturalnych, trzcinowych patyczków.


By rozprzestrzenić ulubiony zapach, odkręć drewnianą zakrętkę z butelki, usuń plastikową zaślepkę, nałóż zakrętkę z powrotem i włóż do środka patyczki. Odczekaj 1-2 dni, aż patyczki 
nasiąkną i zaczną rozprzestrzeniać aromat, a raz na tydzień lub dwa odwróć je, by odświeżyć zapach.


Opisywanie kosmetyków nie do ciała, a do wnętrz to dla mnie zupełna nowość. 
Ale dzięki sklepowi aromatella.pl - mam tę wyśmienitą okazję by po raz pierwszy to własnie uczynić :)

Na pierwszy ogień, postanowiłam posłać coś co mnie bardzo zaintrygowało swoją nazwą - ponieważ dyfuzory już znam, miałam taki o zapachu róży z "Pachnącej Szafy" - tylko, że szafa nie sięga temu produktowi do pięt.
Zapach jest naturalny, w ogóle nie czuć w nim chemii - tak jakby sama natura go stworzyła...
Naprawdę cieszę się, że udało mi się nawiązać tę współpracę i poznać kolejne bardzo dobre produkty, wśród których jest już nawet jedno bankowe KWC - a zobaczymy co będzie dalej, bo nie wszystko jeszcze wypróbowane przecież... 

Od czego by tu zacząć...
A więc, aby dostać się do środka trzeba nie lada sprytu i siły ;) Jak widzicie opakowanie jest solidnie wykonane, to nie zwykła nakrętka, tylko aby dostać się do środka trzeba się nieźle natrudzić. Butelka jest bowiem zakapslowana, a na dodatek jeszcze w środku tkwi potężny gumowy czop który uniemożliwia wydostawanie się aromatycznego olejku - który dzięki takiemu zabezpieczeniu nie wietrzeje. Ja posłużyłam się nożem, choć suma sumarum udało mi się wepchnąć go do środka...

A teraz zapach... Powąchałam i... jestem w niebie!
Cudny kokos z jakimiś dodatkami ( po przeczytaniu opisu okazało się że to odrobina piżma i jeżyny) omamił mnie na tak długo że siedziałam z butelką pod nosem aż przestałam czuć cokolwiek ;) Zapach mnie naprawdę urzekł i miałam ochotę lecieć do kompa pisać do Pani Kasi, czy nie mają takich perfum na składzie czasem ;)

Włożyłam patyczki do środka i czekam.
Czekam i czekam, a one nasiąkać nie chcą... Minął dzień, potem drugi, w końcu zaczęłam je co jakiś 
czas odwracać to w te to we wte wyciągając i wtykając w butlę do góry nogami, i podziałało. :) Fakt, że póki co zapach nie roznosi się zbyt daleko, bo tylko jakieś 2 metry od dyfuzora, ale moze jeszcze patyczki dobrze nie nasiąkły. W każdym razie, przechodzę obok niego bardzo często, przestawiam to tu to tam, żeby jak najczęściej móc wąchać. Czy kupię go?
Tak! Ale mam zamiar wypróbować także inne zapachy kusi mnie niesamowicie wanilia...

Pojemność to jak wyżej czytałyście 100 ml - cena zaś to 44,99 pln, co myślę, że jak na taki domo-umilacz który ma na długo wystarczyć nie jest dużo. :)








Nowa współpraca AROMATELLA.PL - co będę testować?




Wreszcie udało mi się dorwać do komputera w jakiś luźniejszy sposób, więc mogę Wam pokazać co otrzymałam do testowania dzięki Pani Kasi ze sklepu



Kosmetyki z firmy BOMB
1.Bomba musująca WYŻSZE SFERY:klik 
2.   Mydełko WANILIOWA KRÓWKA klik 
3. Kremowa kulka z shea CHMURA MIŁOŚCI klik 
4.   Mydełko porcja tortu MÓJ CUKIERECZKU klik 
5.  Maślany tulipan na 2 kąpiele POCAŁUNEK BIEDRONKI klik 
6.   Kremowa kostka do masażu waniliowa (wkrótce w sklepie)


ZAPACHY do domu REGENT HOUSE
7.     Olejki zapachowe: CZEKOLADA, WANILIA, MANGO, JAŚMIN, ANIELSKIE SKRZYDŁA (nasz bestseller klik
8.     Naturalny olejek do masażu RELAKSUJĄCY klik
9.    Dyfuzor klasyczny BŁĘKITNY KOKOS klik
      10. kominek ceramiczny biały KIELICH klik
     11. Granulki zapachowe: TAJEMNICZY OGRÓD, MACIEJKA, NIEZAPOMINAJKA klik

Już dzisiaj pierwsza recenzja, wkrótce następne. :)

piątek, 8 lipca 2011

Paese.net.pl - lakier do paznokci z nabłyszczaczem


Producent o lakierze:

PAESE KOLEKCJA KLASYCZNA
Lakier do paznokci o przedłużonej 7 dniowej trwałości
  • Plastyczna konsystencja mocno przylega do płytki zapobiegając odpryskiwaniu i ścieraniu.
  • Duże nasycenie pigmentów pokrywa paznokieć intensywnym kolorem już po jednokrotnym użyciu
  • Składnik nabłyszczający zapobiega matowieniu
  • Bezpieczny w stosowaniu bo nie zawiera szkodliwego toluenu i formaldehydu

Dostępne kolory: Kolekcja zwiera 10 wyselekcjonowanych matowych emalii w klasycznych kolorach od nr 100 do 109, nr 101 ma efektem UV

Moja opinia:

Jak widzicie posiadam odcień nr 107 - prawdziwa piękna królewska czerwień. Lakier się bardzo dobrze nakłada, nie spływa i nie jest za gęsty. Schnie naprawdę błyskawicznie, w 15 minut po pomalowaniu mogę już rozpinać jeansy, a wiecie czym to się z reguły kończy ;)
Lakier przez wiele dni zachowuje swą błyszczącą powłokę, ale do nakładania polecam dwie warstwy, bo jest nieco transparentny.
Jest jednym z nielicznych lakierów jakie mogę stosować bez bazy - pod tym względem dorównuje tylko Essie, ścierają się tylko końcówki.
Zmywa się dosyć łatwo ale barwi palce naokoło paznokcia także potrzeba trochę wacików do tego aby się go pozbyć - nieźle napigmentowany.


Cena jest również bardzo zachęcająca - bo tylko 13,90 - a zamawiając do końca wakacji na paese.net.pl - macie jeszcze dodatkowe 15% zniżki na cały asortyment jeśli polubicie facebookową stronę paese.net.pl i podacie hasło "Facebook"



wtorek, 5 lipca 2011

Dla blogerek - konkurs z Everyday Minerals



Biorę udział w Facebookowym konkursie Everyday Minerals, opisuję podkład dodajacy blasku cerze w odcieniu Fair Neutral Oryginal Glo - bo własnie ten produkt bym bardzo chciała przetestować :)

Chciałabym ten podkład wypróbować
Bo z buzią świetlistą chcę paradować
Lato to czas gdy przydaje się blask
Wszystko co glow - powraca do łask

Minerały to dla mnie tajemnic kraina
I w sumie nie wiem czyja to wina
Ale już czas by zmienić ten fakt
I zagrać na scenie ten pierwszy akt

A w życiu... jak w teatrze bywa
Więc skoro taka okazja przybywa
Nie mogę obojętnie tego zostawić
Z wiedzą tajemną się pora rozprawić

W zamian obiecuję porządne opisanie
Tego co po aplikacji na twarzy się stanie
Zrobię też zdjęcia i pięknie opiszę
No jak myślicie? Dobrze się spiszę? :)

poniedziałek, 4 lipca 2011

Sztuczne rzęsy z KKCenterHK

Jak wiele znanych mi blogerek, tak i ja nawiązałam współpracę z firmą

Firma ma swoją siedzibę w Hong Kongu i można zamawiać płacąc przez Pay Pal - a wysyłka jest darmowa. Ceny mają śmieszne, więc myślę, że warto poeksperymentować.
Tak więc...
Wszyscy mają rzęsy mam i ja ;)
Tylko ja mam chyba trochę inne niż wszyscy, a właściwie to całkiem różne.
Cztery razy poprawiałam zamówienie - i ciągle not in stock, aż w końcu zaczęli mi podsyłać linki do takich kolorowych cudaków, no i padło na czarne piórko - rzęsy w fioletowe i turkusowe kropki.
Oczywiście, że teraz Wam się w nich nie pokażę, bo nie ma ku temu okazji ;) Ale jeśli przydarzy się jakaś w okolicach najpewniej karnawału wtedy nie omieszkam się pochwalić.
Nie wiem - nie widziałam nigdzie takich w Polsce, więc na pewno będę na siebie zwracać uwagę... ;)
Duży plus - plastikowe, dobrej jakości, twarde pudełko, rzęsy nie są narażone na zniszczenie. No iw przeciwieństwie do zestawów po 10 par - te mają klej - i to ELFowski, choć jeszcze go nie otwierałam, bo nie chcę żeby się przeterminował, więc nie wiem jak i czy w ogóle się sprawdzi...

I jak Wam się podobają?


Paese.net.pl - Baza matująca PAESE



Producent o kosmetyku:

BAZA MATUJĄCA
Przeznaczenie: Skóra tłusta i mieszana
Działanie: Silikonowa baza pod makijaż skutecznie matuje i wygładza skórę przygotowując ją do użycia innych produktów jak podkłady, korektory, pudry i róże.
  • Matuje
  • Ukrywa rozszerzone pory
  • Wygładza i wyrównuje powierzchnię skóry
  • Ułatwia nakładanie podkładu i przedłuża jego trwałość

Składniki aktywne:
  • witamina E – pomaga zachować skórze młody wygląd
Stosowanie: Najlepszy efekt uzyskasz nakładając bazę na czystą skórę lub na krem pielęgnujący przed nałożeniem podkładu.  


Moja opinia:

To działa! I to lepiej od bazy jakiej do tej pory używałam czyli kaszmirowego DAXa
Baza ma ładny leciutko kremowy zapach, jest jedwabista w konsystencji. Rzeczywiście wygładza skórę i lekko uniewidocznia pory. Ale ja na policzkach w okolicy nosa mam prawdziwe kratery, więc mało co jest w stanie je zatuszować. Jednakże w porównaniu przed i po jest naprawdę różnica. Baza matuje, choć nie robi całkiem matowego efektu - przez który moim zdaniem moja skóra wygląda jak maska. Mam taki puder matujący który własnie to powoduje, wyglądam wtedy okropnie, wszystko robi się okropnie płaskie. W przypadku tej bazy nie jest to do końca mat a taka przyjemna satyna, wręcz mogłabym nawet powiedzieć, że promienność ale bez efektu wypolerowania. Podkład na tej bazie faktycznie trzyma się dłużej, a dawka witaminy E mam wrażenie, że poprawia stan mojej skóry.
Mam nadzieję, że dostrzeżecie na zdjęciach efekt wygładzenia linii na dłoni - oczywiście wiadomo że są one głębsze niż zmarszczki i nierówności na skórze twarzy, dlatego pokazuję właśnie na dłoni, żeby było widać jako tako efekt przed i po.
Cena bazy to 26,90 za 15ml. produktu w opakowaniu z pompką.
Baza jest wydajna i powinna wystarczyć spokojnie na 3 miesiące codziennego stosowania.
Jak dla mnie mogłaby jeszcze bardziej kryć pory, no ale jak mówiłam, na moje kratery to działa tylko glinka z Synesis, a i to tylko na 7-8 godzin...



niedziela, 3 lipca 2011

Zmiany, przypomnienie o konkursie i niespodzianka dla miłośniczek Paese

Od czwartku nic nie pisałam, wiem. Ale niestety w weekendy wakacyjne będę mieć urwanie głowy, więc pewnie będę pisać tylko w tygodniu, choć może od czasu do czasu coś się uda i w weekend.

Jak widzicie blog się trochę zmienił, będę go jeszcze ulepszać, ale potrzebne mi były trzy kolumny, stąd ta zmiana, po prostu za dużo było do przewijania z jedną i strrrasznie mnie to drażniło. No a ja lubię zmiany, zwłaszcza wyglądu - jak każda chyba zresztą kobieta, stąd i znowu zmiana designu blogowego :)

Pamiętacie o konkursie? Dziewczyny które jeszcze nie wzięły udziału serdecznie do niego zapraszam klik
I przypominam także o tym, że zmienił się do niego regulamin: klik

A i jeszcze jedno - jeżeli byście chciały spróbować czegoś z kosmetyków Paese, to teraz macie fajną okazję bo na hasło FACEBOOK - sklep z okazji swojego otwarcia przygotował promocję - 15% zniżki na całe zamówienie.
Sklep Paese

A jeszcze coś z Veloutowego życia...

Dzisiaj dzień spędzony w pracy, gdyby nie nudy z racji tego że była kiepska pogoda - to byłoby cudownie...
Spójrzcie same...

czwartek, 30 czerwca 2011

Paese.net.pl - Milky Lips - błyszczyk/mleczny opatrunek na usta



Producent o błyszczyku:


MILKY LIPS

Mleczny balsam do ust ukryty w błyszczyku.
  • Mleczne proteiny natłuszczają usta zapewniając ukojenie suchym i spierzchniętym wargom.
  • Błyszczyk sprawia, że usta iskrzą lustrzanym blaskiem, są wyjątkowo gładkie i mają delikatny kolor, który utrzymuje się na ustach do 5 godzin.
  • Zmysłowe zapachy i apetyczne smaki wanilii, toffi, czekolady, maliny i śmietanki rozpieszczają nasze zmysły.

Dostępne kolory: od nr 601do 608


A co ja na to?

Odcienie tego błyszczyka posiadam dwa, 602 - ten jasny i 604 ten ciemniejszy.
I od razu zaznaczę, że zrobiłam duży błąd wybierając ten jaśniutki, bo przy mojej bladej skórze wyglądam jeszcze bardziej trupio. Będzie to za to świetny kolor dla dziewczyn o ciemniejszej od mojej karnacji.
Za to odcień 604 - kolor jak owocowy koktajl - bardzo mi pasuje i czuję się w nim świetnie.
Na pędzelek (gąbeczka, milusia z resztą) nie nabiera się zbyt wiele, także odrobinę się trzeba namachać. Ale za to jak pachnie... 602 to wanilia, natomiast 604 to malina w czystej postaci. Błyszczyk opatula usta chroniąc je przed wysuszeniem od słońca i wiatru, ślicznie nawilża i rozmiękcza suche skórki czyniąc je niewidocznymi. To coś jak plaster miodu kojące i pielęgnujące. Normalnie na co dzień mam problem z pękającymi ustami zwłaszcza przy ogrzewaniu i nawiewie w samochodzie, a Milky to ratunek przed tym okropnym uczuciem - czyli egzamin zdaje.
Jak dla mnie posiada trochę nieporęczne opakowanie - ładnie to wygląda, ale ja jestem upierdliwa i nie lubię kwadratowych nakrętek, są dla mnie po prostu nie wygodne.
Jak na taką konsystencję błyszczyka - utrzymuje się dosyć długo - bez jedzenia ale z piciem 3 godziny, a potem nawet jak się go zje, to pozostaje przyjemne uczucie cieniutkiego (choć już niewidocznego) filmu ochronnego.
Pojemność: 6 ml
Cena: 17,90

Super gadżecik na wakacje, ochrona i ładny wygląd w jednym, więc czemu nie? :)



Ach i niespodzianka.
Jeśli nie wiecie jak zdobyć kosmetyki Paese - a musicie je koniecznie mieć (rany jak ja to dobrze znam... ;) )
To zajrzyjcie na stronkę nowo otwartego sklepiku:
Sklep ciągle jest w budowie ale to co jest już na pewno można zamawiać :)


środa, 29 czerwca 2011

Astor Lip Tint (Hmmm...)



Nie chciał Astor ze mną współpracować na blogu, to sobie jednego lip tinta wygrałam u nich na fanpagu.
Czekałam długo, oj długo na przesyłkę, i się doczekałam. Radość była ogromna, że nic mu się nie stało i że w ogóle dotarł, bo ostatnio listy do mnie dochodzą uszkodzone - jak np, próbki perfum (grrr) no ale jest - cały i zdrowy.

Otrzymałam odcień nr 300 Nude Sweetness.
I od razu przystąpiłam do testów.
Pierwsze wrażenie - cudnie pachnie!
A potem au! Końcówka (czubek) okropnie drapie usta, wręcz boli! Tak więc trzeba było wypracować inny sposób nakładania - bokiem, i mimo że troche trzeba było pokombinować to z nadaniem kształtu nie jest źle.
Pomna przestróg dziewczyn z innych blogów (:D) Jak z jajkiem obchodzę się z końcówką balsamową. Nie złamałam jej jeszcze, ale jak na mój gust za tępo się nakłada, trzeba się namachać, żeby uzyskać w miarę jedynie zadowalający efekt nawilżenia i błyszczenia. I mam wrażenie że skończy się ona szybciej niż "tusz" ale zobaczymy.
Kolejną rzeczą jest to, że po nie całych dwóch godzinach powłoki balsamowej na ustach już nie ma, a wystarczą dwa kęsy czegoś do jedzenia, żeby flamaster się zjadł razem z nim.
Czyli częste poprawki są konieczne.
Jednakże co jest fajne, to to, że usta nie są obciążone, powłoka pomalowania jest tak cienka, że wygląda to nawet całkiem naturalnie co zaliczam do plusów.
Ale tego drapania w usta nie podaruję, denerwuje mnie to jak nic innego.

Oceniam na 4 w skali 6 stopniowej.
Ale podobam się sobie w nim :)

wtorek, 28 czerwca 2011

Paese - wodoodporna kredka do oczu


Dzięki współpracy z firmą Paese.net.pl - przedstawiam Wam kolejny testowany przeze mnie produkt - wodoodporną kredkę do oczu w odcieniu Granat brokat.

Opis producenta:


KREDKI DO OCZU
WODOODPORNE EUPHORA
Kredki cechuje wyjątkowa trwałość, wodoodporność i miękkość w aplikacji.
Pigmenty barwiące zawarte w kredkach stanowią naturalne kolorowe perły.
Składniki aktywne:
  • Wosk pszczeli natłuszcza i ochrania skórę. Odpowiada za elastyczność i sztywność kredki
  • Wosk Carnauba tworzy stabilne, niejełczejące podłoże
  • Aloes działa przeciwzapalnie, regeneruje i nawilża
  • Witamina E zapewnia ochronę przed promieniowaniem UV
i hamuje procesy starzenia się skóry
Niezwykłe kolory kredek w 20 odcieniach stanowią mocny akcent makijażu!
  1. Biały mat
  2. Biała perła
  3. Błękit
  4. Turkus
  5. Lila
  6. Śliwka
  7. Zieleń mat
  8. Zieleń perła
  9. Jasny brąz mat
  10. Złoty brąz perła
  11. Ciemny brąz mat
  12. Ciemny brąz brokat
  13. Fiolet
  14. Srebro
  15. Popiel mat
  16. Popiel perła
  17. Popiel brokat
  18. Granat brokat
  19. Czerń brokat
  20. Czerń mat


    Polubiłam tę kredkę od pierwszego wejrzenia. Zamawiając ją - byłam bardzo ciekawa tego brokatu w niej zawartego, jak to będzie wyglądało. No i nie zawiodłam się, bo nie jest to matowy granat, tylko rzeczywiście kredka jakimś cudem ma w sobie drobniuteńkie i nie osypujące się(!) błyszczące punkciki które nie są nachalne, a wyglądają bardzo ładnie.

    Fakt świeżo po namalowaniu kreski odbija się nieco na górnej powiece, ale wystarczyło poprawić raz makijaż (a malowałam się wyłącznie kredką w tym przypadku) żeby już wszystko było w porządku.
    Kredkę z ręki jest bardzo trudno zetrzeć, ale da się. Natomiast woda rzeczywiście na nią nie działa, więc podczas deszczu makijaż wykonany ta kredką jest faktycznie bezpieczny.
    Podoba mi się to, że nie trzeba przesadnie trzeć powieki żeby się nią posłużyć, wkład jest miękki i dobrze współpracuje, mogę łatwość nakładania porównać do Long Lasting z Essence.
    Generalnie nie posiadam zbyt wielu kredek kilku z nich nie używam w ogóle bo drapią i aplikacja nie jest przyjemna, a poza tym kredką nie da się namalować graficznej nieroztartej linii ale z tą się nawet, nawet polubiłam.


    A już niedługo w sieci szykuje się niespodzianka dla osób chcących bezproblemowo i co najważniejsze bezpiecznie chcących zamówić coś z kosmetyków Paese :)




poniedziałek, 27 czerwca 2011

Make-up mega zaskoczenie...

Broniłam się zaciekle przed wszelkimi złotymi zieleniami z domieszkami khaki i w ogóle złota, uważałam, że są nudne nie ciekawe, a poza tym lepiej się czuję w zimnych kolorach, dodają mi wredności a ja to lubię ;)
No i tak wzięłam do ręki paletkę Sleeka oryginal, i popatrzyłam na te zielenie, złoto, khaki...
I sobie mówię, a co tam...
Spróbuję, jakby co to płyn do demakijażu jest pod ręką.
Oprócz paletki użyłam bazy podkładu i błyszczyka Paese, tuszu L'orealai beżowego pasiaka-rozświetlacza z Bobbi Brown.

I co Wy na to?