No i miałam nie kupować, bo akurat byłam bez kasy i już położyłam na nich kreskę, bo przecież wszędzie było ich tak mało - i na pewno dla mnie nie wystarczy, a tu proszę. Weszłam po jakimś czasie do Natury i grzecznie sobie stały i na mnie czekały.
Moim łupem padły dwa odcienie, jeden miętowy o nazwie I LIKE nr 02, (to ten miętowy po prawej na samym końcu) a drugi BLOOM-A-LOOM nr 04 (to ten jagodowy po lewej przedostatni)
W buteleczkach lakiery te mają dodatkowo śliczną perłową poświatę, która niestety (o buu...) przy malowaniu gdzieś znika.
Recenzje czytałam różne na ich temat, i muszę powiedzieć, że ani nie są tak wspaniałe, ani tak beznadziejne jak się o nich pisze. Pędzelek rzeczywiście jest szeroki, na niektóre moje palce niestety za szeroki, ale za to moim zdaniem wystarczy jedna warstwa aby uzyskać nieprzeźroczysty kolor, przynajmniej jeśli chodzi o lakier I like - bo Bloom a loom jeszcze nie zdążyłam wykorzystać. Schnie dosyć szybko, ale być może dlatego, że ja używam top coata i bazy imitującej paznokcie żelowe (obydwa z essence i wkrótce także ich recenzja) Sporym minusem pomimo bazy i topa jest to, że końcówki po niecałej dobie już zaczynają się przecierać, ale może to dlatego, że ja osiem godzin dziennie walę paluchami w klawiaturę, co na pewno nie jest bez znaczenia.
Poniżej zdjęcia - oczywiście wiadomym jest fakt, że nie posiadam odpowiedniego aparatu do takich zdjęć i na dodatek nie umiem ich robić, ale coś tam widać.
Zadowolona jestem z tych lakierów na 4.
Kolory piękne choć blink się wytraca, trwałość taka sobie, nakładanie ok - gdyby nie beznadziejny pędzelek.
wtorek, 10 maja 2011
Mascara Push Up Bell - recenzja
Informacja ze strony producenta:
Maksymalnie pogrubione rzęsy .
Maskara zawiera woski otulające rzęsy - precyzyjnie pokrywające je od nasady, aż po same końce. W efekcie rzęsy zwiększają swoją objętość na całej długości.
Lekka i elastyczna formuła tuszu unosi rzęsy, pozostawiając je naturalnie miękkimi.
Dzięki specjalnie zaprojektowanej plastikowej szczoteczce tusz nie skleja rzęs i sprawia, że są jednocześnie maksymalnie pogrubione - w rozmiarze XXL!
Maskara stworzona dla Pań pragnących uzyskać oszałamiający efekt sztucznych rzęs.
Kupiłam tę mascarę ze względu na to, że zaczęłam szukać tuszu w dobrej cenie spełniającego moje wymagania.
Bardzo spodobał mi się jej wygląd zewnętrzny, ma takie śliczne opakowanie, a ten róż wraz ze srebrzystymi elementami spodobał mi się naprawdę bardzo.
Trafiłam na nią chyba w promocji, gdyż zapłaciłam zaledwie 10 złotych - więc cena jest jak najbardziej zachęcająca.
Pierwsza aplikacja - zdziwienie niebotyczne - jaką ten tusz ma cudowną szczoteczkę! Cała jakby z silikonu na dodatek można ją podgiąć co sprawia że rzęsy ładnie się podkręcają.
Fakt żeby uzyskać efekt teatralny - trzeba się namachać, i odrobinkę rzęsy skleja, ale późniejsze rozczesanie rzęs eliminuje ten problem. Po 10ciu godzinach zdarzają się niestety czarne osypane z rzęs kropeczki - ale nieliczne, więc wszystko w granicach normy.
Tusz nie powoduje łzawienia, wygodnie się go nakłada, na rzęsach wysycha szybko, więc przy aplikacji trzeba się spieszyć, ale jednocześnie eliminuje to problem odbijania się rzęs na powiece czy pod okiem.
Fajny tusz za fajną cenę.
I właśnie za tę cenę przymykam oko na jego i tak nieliczne niedoskonałości - i stawiam mu ocenę 5 z malutkim minusikiem.
poniedziałek, 9 maja 2011
Mermaid eye - oko syreny - czyli testuję nową paletkę
Razem z paletką Sleeka Acid, przyszła do mnie paletka z firmy Beauties Factory - czyli 88 cieni zamkniętych w jednym pudełeczku. Prawdziwa magia! Dla osób które uwielbiają kolorowe makijaże, lubią się bawić i nie lubią monotonii - taka paletka to jest must have.
Testując cienie na ręku, bawiąc się - sprawdziłam że niektóre cienie są zbyt twarde,i przez to ciężko je nałożyć, ale mając dobry pędzel i bazę na oku - da się nimi mimo wszystko malować. Większość cieni natomiast, jest bardzo fajna, łatwo się nabierają, pięknie wyglądają na oku. W paletce jest sporo cieni matowych jak i błyszczących, w ciepłych i zimnych kolorach, lecz na pewno nie ma cieni nudnych, spokojnych i nijakich. Tak więc jest to nabytek na lato - wakacje, lub szalone imprezy. Powyższe opcje są dla osób spokojnych i nie lubiących się zbytnio wyróżniać, bo ja zapewne będę częściej z niej korzystać niż nakazuje rozsądek. ;)
Na dziś już skończyłam pracę, i siedziałam sobie myśląc co by tu popsocić - i w ten oto sposób powstał makijaż oko syreny - poniekąd nawiązanie do imprezy na którą wybieram się w niedzielę, choć jeszcze mocno się zastanawiam nad tym czy na pewno szaleć aż tak, bo jednak będzie tam naprawdę dużo ludzi. Najprawdopodobniej wybiorę skromniejszą wersję tego makijażu, bo w tych zieleniach i turkusach naprawdę się zakochałam. Do wykończenia makijażu użyłam tuszu z Essence MA różowy, srebrną kredkę Long Lasting również z Essence, a także zieloną podwójną kredkę Sensique z kolekcji Exotic Flower. Srebrny pyłek imituje wypiekany srebrzysto - biały cień z My Secret.
niedziela, 8 maja 2011
Słodki gadżecik od Lancome
Przypomniałam sobie, że kiedyś dostałam w paczce od teściowej kilka fajnych gadżecików - między innymi małe słodkie cudeńko od Lancome.
Jest to etui na szminkę, z lusterkiem i logiem Lancome. Nie mam pojęcia na ile jest oryginalne, ale wykonane jest przepięknie - haftowane maleńkimi koralikami, w środku wyłożone satyną.
Jest to etui na szminkę, z lusterkiem i logiem Lancome. Nie mam pojęcia na ile jest oryginalne, ale wykonane jest przepięknie - haftowane maleńkimi koralikami, w środku wyłożone satyną.
Nareszcie ciepło! ACID na tapecie
Dzisiaj nad Zegrzem było wspaniale - cieplutko milutko, słońce grzało przecudownie, tak więc wybraliśmy się na spacer, żeby skorzystać z pięknej pogody - przy okazji przekonuję się (wiem wiem, o tym samym prawie był poprzedni post).....
Myślę po prostu, że paletka Sleek ACID, będzie moją ulubioną tego lata. Jest naprawdę świetna, i stwarza tyyyyle możliwości. :) Choć mam już do niej pewne zastrzeżenie - nasycone kolory ciemnieją po pewnym czasie (4-5 godzin) i to już nie jest to samo, choć kładę cienie przecież na bazę... Może powinnam znaleźć jakąś białą a nie przezroczystą? Trzeba będzie pokombinować...
sobota, 7 maja 2011
Antyperspirant Ziaja Sensitiv - w poszukiwaniu idealnej ochrony
Lato zbliża się wielkimi krokami. Niezaprzeczalnie. Trzeba więc zacząć szukać ochrony przeciw poceniu - kosmetyku który w tym roku uchroni mnie przed powstawaniem nieprzyjemnego zapachu. Na pierwszy ogień - krótka recenzja antyperspirantu który otrzymałam od Barwy Wojenne.
Jest to Ziaja Sensitive - antyperspirant w kremie....
Subskrybuj:
Posty (Atom)





