czwartek, 5 lipca 2012

Mgiełki Fruttini - na upały - bardzo polecam!

Dobra koniec ociągania - pora na recenzję.
Wyjątkowo źle znoszę upały - i to nie jest żadna tajemnica. Pocę się jak mysz, brak mi orzeźwienia i generalnie się ze słońcem nie lubimy. I z wysoką temperaturą tym bardziej też nie. Szukałam dłuuugo czegoś co mnie wspomoże w cierpieniu. Czegoś co orzeźwi i pomoże przeżyć. Przetestowałam różne perfumy o lekkich morskich zapachach. Nawet Aqua di Gio nie daje rady.
Mgiełki z Avonu. A fuj - chemia i po jakimś czasie a przeproszeniem podjeżdżają starym capem.
Aż tu któregoś razu gdzieś na którymś z Waszych blogów trafiłam na zbiorowy post o mgiełkach. Fruttini też tam były...
Nie szukałam ich w sklepach jakoś specjalnie, ale niespodziewanie trafiłam na nie w niesieciowej drogerii.
Jak się potem okazało - przepłaciłam i to sporo bo na wersję gruszkowo brzoskwiniową wydałam 16 złotych. No ale nie ma tego złego - bo choć w Naturze były za 12,99 - to jednak tylko zapach liczi za którym nie przepadam.


W dalszych podróżach po mieście trafiłam na promocję w Hebe - i tam drugą moją mgiełkę o zapachu wiśniowo - waniliowym kupiłam z jedyne 8,99 pln



 Jest różnica w cenie i to spora - ale znowu w Hebe mieli tylko tę wersję, więc albo miałam wziąć to co jest albo wrócić po to co chciałam i zapłacić prawie dwa razy więcej.
No a że wiśnie miałam w sumie na czwartym miejscu muszmiecia - to kupiłam.
Będę jeszcze w przyszłości polować na milky orange i raspberry cream - bo pachną równie cudownie co dwa zakupione.

A teraz o właściwościach - w żołnierskich słowach.

Plusy:
-cudowne zapachy - naturalne bez chemii mocno owocowe
-olejek migdałowy - nawilża i koi skórę po kontakcie ze słońcem
-ładne opakowania
-porządnie orzeźwiają, niespodziewanie świetnie sobie radzą
-trwałość jak na mgiełkę powalająca - u mnie ok 4 godzin wyczuwalne przeze mnie - na razie nos się nie uodpornił i jest mi przyjemnie przez długi czas

Minusy:
-trochę się kleją - nie jest to byt przyjemne
-dostępność
-wydajność - nie urywa tyłka po tygodniu stosowania gruszki 1/5 opakowania zużyta
-zawierają alkohol ale moim zdaniem olejek to równoważy

Znacie te mgiełki? Ja w te upały niczego innego nie mam ochoty używać - ich zapach to prawdziwa poezja :)



13 komentarzy:

  1. Tych mgiełek akurat nie znam,co do tych z Avonu to mam jedna z granatem zapach jest cudny,ale po pryśnięciu najpierw czuć alkohol i kiepsko sie trzymaja na skórze:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam ten granat - w porównaniu tymi Avon wypada chemicznie i Fruttini są trwalsze

      Usuń
  2. Słyszałam o tych mgiełkach, ale nigdzie ich nie widziałam! Gdzie stoją w naturze? Tam gdzie żele pod prysznic z tej serii?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie stoją po prawej stronie obok kasy - najlepiej zapytać...

      Usuń
  3. Nigdy ich nie widziałam, ale ostatnio psikam się wodą termalną i ona naprawde daje ulge w taką pogodę :)

    Z chęcią bym wypróbowała wiśniową wersję, szkoda tylko że u nas nie ma Hebe, ale jak bede w Naturze to przyjrze się tej mgiełce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale dopiero pod koniec lipca! :D wcześniej nie wolno! :P

      Usuń
  4. Wąchałam te mgiełki ale żaden zapach nie był moj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no rozumiem rozumiem :) ja mam tak np błyszczykami - nie moja bajka jakoś ;)

      Usuń
  5. napewno chociaż jedna z nich znajdzie się w mojej kosmetyczce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ej, potem to lepiej się nie chwalić^
      [zajęczak zamknij pysk, maupo]

      Usuń
  6. Od paru miesięcy polecam je wszystkim, gdziekolwiek tylko mam okazję napomknąć :D
    Wreszcie ktoś je przyuważył^
    Kooooooooooooooocham je!

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam gruszkową i jest przecudowna! Zajebisty zapaszek i długo się trzyma:)
    Kupiłam z Naturze za 10 zł :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :) Odpowiadam na nie tutaj - pod postem :)